Reklama

Dużo w Polsce jest jeszcze do zrobienia

Jacek Sienkiewicz miał spory wpływ na rozwój polskiej sceny klubowej, i choćby ktoś próbował to nie jest w stanie temu zaprzeczyć. Ostatnio udzielił wywiadu dla kluboterapia.pl, w którym porusza temat popularyzacji muzyki elektronicznej. Mówi że teraz w Polsce wszystko jest dark techno, Berghain i z Berlina, natomiast cała moda na Boiler Room polega na tym że można pokazać na transmisji za didżejką. I o ile w pełni podzielam zdanie co do Boiler Room, to jednak co do mody nie do końca się zgadzam gdyż zbiegło się to z małym researchem jaki przeprowadziłem.

Zdecydowałem się sprawdzić jak popularni są w Polsce artyści, których uważamy za kultowych. W dzisiejszych czasach najłatwiej sprawdzić popularność danego zjawiska na podstawie lajków na Facebooku. Jasne, możemy się upierać że nie wszyscy mają “fejsa”, i nie wszyscy chcą lajkować wszystko co popadnie. Ale mimo to jest Facebook jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi. Korzystałem z dwóch stron: http://likescheck.com/ oraz http://www.ershad7.com/FacebookLikeChecker/ obie pokazują ilość osób w różnych krajach lubiących dany fanpage.

Zacznijmy od Richie'ego Hawtina, dysponuje on jednym z największych fanpage'y w światku techno - spektakularne 1.3 miliona fanów. Po wprowadzeniu identyfikatora w pole adresu dostajemy następujące wyniki.

Richie Hawtin - Likes Analyzer

Zapytacie: a gdzie tu Polska? Nasz kraj znajduje się daleko w tyle, z liczbą około 13 tysięcy polubień. Wnioskowanie na podstawie jednego przypadku nie jest mądre, no i miał być Berlin i Berghain. Spójrzmy zatem na stronę Marcela Dettmanna.

Marcel Dettmann - Likes Analyzer

Polacy znów są daleko w tyle z liczbą 3745. Oszczędzę Wam kolejnych nudnych wykresów - dla większości stron, liczba lubiących je polaków oscyluje w granicach 12 tysięcy w przypadku najbardziej rozpoznawalnych postaci i niecałych 2000 dla takich anonimowych artystów jak Oscar Mulero.

Na szczycie listy często możemy zobaczyć Włochy. Dla porównania zatem, we Włoszech jest miasto Pescara (gdzie spędziłem spora część dzieciństwa), które razem z ościennymi osadami mniejsze niż np. Częstochowa. Istnieje tam klub Zu::Bar, który gościł takie gwiazdy jak Ricardo Villalobos, Marcel Dettmann, Chemical Brothers, Ben Klock, Tale of US, Chris Liebing, Monoloc, Lico Dice, Nina Kravitz, Rødhåd, Ellen Allien czy Redshape no i kilka razy Sven Väth a to wszystko tylko w ciągu dwóch ostatnich lat.

Oczywiście, istnieje u nas cała armia muzycznych neofitów, osób którym chodzi tylko o przyjmowanie substancji psychoaktywnych, takich którym zwisa przy czym się bawią albo po prostu chodzą na techno żeby poznawać dziewczyn. Ale jednak, na tle innych krajów muzyka techno jest znacznie mniej popularna, dla większości nadal to vixa lub niezrozumiały łomot przy którym bujają się jacyś dziwni ludzie w czarnych ciuchach.

Mówienie o modzie czy popularności jest lekkim nadużyciem gdy cała społeczność zamyka się w kilku lub kilkunastu tysiącach osób a szansa na imprezę z dobrą muzyką gdzieś poza jednym z kilku największych miast - minimalna. Do zrobienia nadal jest naprawdę dużo.

 

(Oczywiście, wiem że Jacek Sienkiewicz mówił o trochę innej modzie, a powody dla których muzyka elektroniczna jest u nas mniej popularna są skomplikowane. Ale uznałem że to fajny punkt odniesienia, przy pisaniu tego tekstu.)

Wspomniany wywiad: http://kluboterapia.pl/chillout/item/1092-jacek-sienkiewicz-techno-mnie-zmeczylo

Kategoria