Carl Craig - Goodbye World

Są numery przeciętne, których po kilku dniach już nikt nie pamięta. Są utwory genialne, które na stałe weszły do świadomości szerokiego grona słuchaczy.

Jest też trzecia, najmniejsza grupa: utwory wspaniałe, które zostały zapomniane. Do tej właśnie grupy należy wydany w 1997 roku Goodbye World. Prosta kompozycja, brak beatu ani jakiejkolwiek sekcji rytmicznej, dość standardowe barwy - na pierwszy rzut oka (w zasadzie ucha) mamy do czynienia z przeciętnym utworem jedynego z tzw. drugiej fali (lub drugiej generacji) producentów z Detroit.

A jednak nie. Jednak coś w nim jest. I choćbyście mnie przypalali żywym ogniem, to nie powiem co konkretnie. Może to ten klimat? Może oszczędność środków? Nie wiem. Ale za każdym razem ten utwór zabiera mnie w jakaś podróż. Za każdym razem odkrywam go na nowo. Za każdym razem gdy się skończy czuję niedosyt i chęć przesłuchania go jeszcze raz.

Niewiele znam utworów takich jak ten. Numerów wgryzają się w pamięć tak mocno i za nic na świecie nie chcą z niej wyjść.

Copyright: Monty Luke, Planet E Communications
Kategoria